PLPolski
Moje konto
0 0,00 
mój koszyk: 0 produkt(y)- 0,00 
In Blog

Dobrze dopasowane buty do garnituru to podstawa każdego mężczyzny. Są one też swego rodzaju wizytówką i niezbędnym elementem w garderobie eleganckiego faceta. Skórzane pantofle czy półbuty, dobrze wykonane i zakonserwowane to bowiem niezastąpiona stylizacja w wielu przypadkach, począwszy od formalnych wyjść, przez biznesowe spotkania, po codzienne wyjścia.

Eleganckie buty to tzw. must have w męskiej szafie!

Jak już w dużym skrócie wspomnieliśmy, eleganckie męskie buty to coś, co koniecznie powinieneś posiadać mężczyzna i to większej ilości, aniżeli jedna para. Istnieje bowiem obecnie wiele modeli oraz krojów, które wyróżnia inne wykończenie i różny stopień formalności. Te aspekty z kolei decydują o tym, jakie buty będą najlepszym rozwiązaniem na daną okazję. Wiele zależy również o tego, co założymy poza butami. Jeśli naszym wyborem będzie garnitur ślubny to najlepszym wyborem będą klasyczne i niezastąpione Oksfordy. Jeśli jednak wybieramy garnitur biznesowy czy oddzielnie marynarkę i spodnie to warto zastanowić się nad nowoczesnymi monkami czy praktycznymi brogsy’ami. Duże znaczenie oczywiście ma również kolor oraz materiał butów. Na co więc postawić? Na skórę licową, zamsz, kolory klasyczne czy może nieco eksperymentalne? O tym przekonasz się, czytając dalszą część mini poradnika.

Jaki model, do jakiej stylizacji wybrać?

Oczywiście najbardziej klasycznym i popularnym modelem skórzanych butów męskich są oksfordy. Są znane w męskiej modzie od stuleci i jak sama nazwa wskazuje, mają duży związek z uniwersytetem w Oxfordzie. To właśnie tak ten rodzaj obuwia zyskał największą popularność i zapoczątkował nową modę, która na dobrą sprawę trwa po dziś dzień. Obecne oksfordy oczywiście nieco różnią się od tych pierwotnych, ale nadal uchodzą za szczyt męskiej elegancji. W dużym skrócie, są to buty sznurowane, które charakteryzuje przede wszystkim zamknięta obłożyna, czyli fragment materiału, który jest wszywany pod spód przyszwy. Podeszwa w oksfordach jest z kolei smukła. Idealnie pasują one do garnituru ślubnego, fraka czy smokingu. Sprawdzą się na ważnych uroczystościach, szczególnie w kolorze czarnym, choć równie modne są w kolorze brązowym, a także w ostatnich latach – bordowym. Klasyczna wersja oksfordów oczywiście pozbawiona jest wszelkich zdobień, dziurek czy przeszyć – dzięki temu też wyglądają one elegancko i bardzo zgrabnie na nodze.

Oczywiście nie na samych oksfordach kończy się świat eleganckich, męskich butów. Inną bardzo ciekawą propozycją są derby, czyli eleganckie, sznurowane bółbuty. Główną różnicą względem Oksfordów jest fakt, że mają one otwartą obłożynę, przez co są nieco mniej zgrabne i nie aż tak formalne. Niemniej jednak i tak możemy je przywdziać praktycznie do każdej stylizacji i będziemy mieli pewność, że zaprezentujemy się bardzo elegancko. Derby, tak jak i oksfordy nie posiadają zbędnych dodatków i ozdób.

W ostatnich latach męska moda została ożywiona również poprzez monki i brogsy. Pierwsze z nich to bardzo stylowa alternatywa dla dobrze znanych mokasynów. Wyróżniają je klamrowe zapięcia i smukły kształt, co czyni je bardziej elegancką i formalną wersją mokasyn. Możemy je założyć do garnituru, ale również do eleganckiej marynarki. Brogsy z kolei są modelem sznurowanym, a ich charakterystyczną cechą jest dekoracyjne dziurkowanie. Poprzez to spada jednak ich stopień formalności i czyni je idealnym rozwiązaniem, kiedy chcemy połączyć nasz codzienny luz z dozą elegancji. Świetnie pasują do codziennych, niezobowiązujących garniturów, ale również do marynarek i chinosów.

Kolor butów, a garnitur. Jak to połączyć?

Wybór odpowiedniego rodzaju obuwia, ale jego kolor to nie mniej ważna decyzja. Idealnie dobrany kolor butów to koloru garnituru to bardzo ważna kwestia, której pod żadnym pozorem nie powinniśmy zaniedbać. Zacznijmy zatem od podstawy, czyli czarnego garnituru – w przypadku oficjalnych okazji, towarzystwo czarnych butów wizytowych to wręcz konieczność. Najlepiej jeśli będą to oksfordy, ale derby również są akceptowalne. Inne połączenie nie będzie zbyt dobrze odebrane, a użycie innego koloru butów da niestety wrażenie niedospasowania i zatrze każde dobre wrażenie. Czarne buty to zresztą najbardziej uniwersalny wybór, które praktycznie nigdy nas nie zawiedzie i nawet jeśli w którymś przypadku lepszym wyborem byłby inny kolor to i tak czarne eleganckie buty nie będą odebrane jako coś nieprzyzwoitego. Co zatem z butami brązowymi, bordowymi czy granatowymi? Oczywiście też ich z powodzeniem użyjemy. Sprawdzą się świetnie w kompozycjach o średniej formalności. Bardzo dobrze współgrają z jasnymi, letnimi garniturami, ale również odnajdą się z powodzeniem w przypadku marynarek czy jeansowych spodni, które połączymy z koszulą  i ewentualnie marynarką.

In Blog

W klimacie, jaki mamy w Polsce, zdecydowaną większość czasu mężczyźni noszą długie spodnie. Dlatego też powinniśmy do nich przykładać szczególną rolę i odpowiednio dobrać krój oraz rozmiar odpowiedni dla nas samych. Na pierwszy rzut oka wydaje się to być bowiem bardzo łatwe, ale w praktyce dla wielu z mężczyzn staje się wręcz niewykonalne. Dobra decyzja w tym zakresie wymaga bowiem odpowiedniego zgrania szerokości pasa, ud oraz samej nogawki. Szczególnie mężczyźni przywiązujący dużą rolę do treningu i zdrowego trybu życia mogą mieć problem ze zgraniem wszystkich składowych, ponieważ o ile w pasie potrafią być szczupli, o tyle ich rozbudowane uda wymagają znacznie szerszych spodni.

Jaki rozmiar męskich spodni zatem wybrać?

Jest to niestety temat rzeka, który często irytuje faceta udającego się do sklepu odzieżowego. W nich bowiem najczęściej spotykamy się z rozmiarówką opartą na dwóch podstawowych wymiarach, czyli na długości nogawki oraz szerokości w pasie. Nie są to jednak wymiary podawane w centymetrach, a przyjętym standardzie, który zaczyna się najczęściej od 28 i kończy na 38-40. Dużym atutem podwójnej rozmiarówki jest jednak fakt, że możemy znaleźć spodnie krótkie, chociażby o rozmiarze 30, a szerokie, czyli chociażby 36. Może być również odwrotnie. Przykładowo wysoki, ale bardzo szczupły mężczyzna, może wybrać spodnie o rozmiarze 30/36. Jednak zanim wybierzemy odpowiednie spodnie, powinniśmy zachować kilka podstawowych zasad. Pierwsza z nich to ta, mówiąca o tym, że spodnie nie mogą być zbyt luźne w pasie. Oczywiście możemy je ścisnąć paskiem, ale nie wygląda to zbyt estetycznie w kroku, a także my sami nie będziemy się czuli komfortowo. Druga kwestia to długość nogawki. Ta powinna być zależna od jej szerokości. Im spodnie węższe dołem, tym powinny być krótsze. Ponadto powinny być one mierzone wraz z butami, które będziemy najczęściej do nich zakładać. Zdecydowanie różnić się będzie wygląd spodni wraz z butami letnimi, względem tych zimowych.

Jakie są najpopularniejsze kroje męskich spodni?

Obecnie w modzie męskiej wyróżniamy kilka podstawowych i najbardziej popularnych krojów męskich spodni. Zacznijmy więc od tych najbardziej dopasowanych, czyli skinów. W tym przypadku nogawki opinają całe nasze nogi. Jest to świetne rozwiązanie dla szczupłych mężczyzn, ale nie chudych. Dobrze podkreślają one sylwetkę i zgrabne nogi. Podobnym, ale przystępniejszym dla wszystkich krojem jest slim. Jest to również dopasowany rodzaj spodni, ale w mniejszym stopniu, aniżeli skinny. W przypadku slimów uda również będą opięte, ale od wysokości kolan w dół, spodnie będą nieco szersze. Jest to idealne rozwiązanie dla mężczyzn o szczupłej, ale i normalnej budowie ciała. Wśród mężczyzn mocniej zbudowanych oraz tych „przy ciele” bardzo znanym krojem jest trappered. W jego przypadku nogawki w udach są luźniejsze, dzięki czemu nie opinają one tak bardzo jak skinny czy slim. Od kolan w dół z kolei spodnie się zwężają, dzięki czemu wyszczuplają sylwetkę i wyglądają bardzo estetycznie. Jeśli wybierzemy odpowiedni rozmiar to w przypadku trappered każdy z nas będzie wyglądał dobrze. Dużą popularnością zaczynają się również cieszyć spodnie typy baggy, znane również jako joggery. Mają one nieco niższy krok, a nogawka jest dopasowana do ciała. Często zakończone są one ściągaczem. Jest to głównie propozycja na co dzień lub do pracy, o ile nie wymaga ona od nas formalnego ubioru. Na koniec czas na najbardziej klasyczny i najbardziej popularny krój, czyli regular. W jego przypadku nogawka jest na całej długości praktycznie prosta. Niegdyś niemal każdy z nas chodził właśnie w tego typu spodniach, jednak z biegiem czasu coraz więcej do powiedzenia miały skinny i slim, które znacznie lepiej prezentują się na mężczyznach szczupłych. Obecnie z kolei najrzadziej spotkamy się w sklepach z tzw. dzwonami, które były bardzo modne około pół wieku temu, a teraz powoli odchodzą do lamusa.

In Blog

Mężczyźni coraz częściej zaczynają przywiązywać dużą wagę do tego jak wyglądają. Nie mówimy tu już o odpowiedniej sylwetce i fryzurze, ale również o tym co noszą i jak wygląda ich garderoba. Dopełnieniem tego wszystkiego są idealnie dopasowane dodatki, z paskiem do spodni na czele. Źle dobrany może bowiem popsuć nawet pozornie najlepszą stylizację. Jak więc dobrać pasek i jego rozmiar, tak by odpowiednio swoją rolę, czyli podtrzymywał spodnie w odpowiednim miejscu, ale zarazem żeby nie był ani zbyt długi, ani zbyt krótki? W końcu i jeden i drugi powodują u mężczyzny dyskomfort, który wpływa na cały image.

Wszystko, co powinieneś wiedzieć o rozmiarach pasków

Najważniejsze – to obwód pasa wyznacza rozmiar paska u mężczyzny. Najczęściej mieszą się one w przedziale od 75 do nawet 130 centymetrów. Różnice między kolejnymi rozmiarami wahają się z kolei o 10-15 centymetrów. Jak więc wybrać dla siebie ten idealny pasek? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Powinien on się bowiem zapinać na środku skali wyznaczonej przez otwory, które się w nim znajdują – czyli jeśli mamy pięć dziurek w pasku to najlepiej jeśli my będziemy się zapinać na trzeciej dziurce. Żeby ułatwić nam tę całą skomplikowaną matematykę dziurkową, producenci najczęściej tworzą nieparzystą liczbę dziurek i jest ich zazwyczaj 5 lub 7. Taki rozstaw daje nam też dużą wygodę w przypadku wahań wagi, ponieważ w razie potrzeby spokojnie możemy zapiąć się na drugą lub czwartą dziurkę, a pasek nadal nie będzie wyglądał źle.

Jak jednak zmierzyć długość paska, by wybierając się do sklepu wiedzieć, o jaki rozmiar poprosić? Najlepszą metodą jest sugerowanie się paskiem, który nosiliśmy do tej pory. Jeśli jednak takowego nie posiadamy lub jest on znacznie za krótki bądź za długi warto wziąć do ręki centymetr krawiecki i zmierzyć jakikolwiek pasek. Pamiętajmy jednak, że pasek liczymy w następujący sposób. Kładziemy go na płaskiej powierzchni, a następnie mierzymy tylko powierzchnię od łączenia klamry z materiałem do otworu środkowego.

Jaki więc rozmiar paska wybrać?

Jeśli jesteśmy już po wszystkich pomiarach, reszta będzie tylko formalnością. Przyjmijmy, że nasz obwód pasa wynosi 100 centymetrów. Wówczas powinniśmy wybrać pasek o 12-15 centymetrów dłuższy aniżeli wynosi nasz obwód – w końcu dochodzi nam klamra i część końcowa paska bez dziurek. Nie zapominajmy jednak również o szerokości paska, która również jest bardzo ważna! Inną szerokość wybierzemy bowiem jeśli paska będziemy używać głównie do garnituru, a inną jeśli będzie on tzw. paskiem codziennym do jeansów – te są zazwyczaj szersze, tak, jak i szlufki. Warto więc mieć to na uwadze, że wąski pasek będzie słabo wyglądał w jeansach, z kolei szeroki najprawdopodobniej nie zmieści nam się do szlufek w spodniach garniturowych.

Zobacz też

Dwustronny Brązowy Pasek

In Blog

Praktycznie od zawsze, każdy elegancki mężczyzna w swojej szafie posiada przynajmniej kilka koszul, z których część jest biała. To właśnie ona jest prawdziwym klasykiem, który pasuje do wielu klasycznych, ale nie tylko klasycznych stylizacji. Jest idealnym rozwiązaniem na spotkania biznesowe, podniosłe ceremonie, ale również na co dzień, łączona z jeansami czy spodniami w kant. Warto jednak wiedzieć, że choć koszula biała jest jedna, to rodzajów kołnierzyków może mieć wiele i nie każdy nadaje się na wszystkie okazje, o czym niestety często zapominamy. Z pozoru bowiem nie różnią się one znacznie i nie mają dla nas większego znaczenia, jednakże po dłuższym wgłębieniu, za każdym z nich kryje się znacząca historia i sposób przeznaczenia. Poznajmy je zatem i dowiedzmy się, kiedy jaki kołnierzyk warto stosować.

  1. Kołnierzyk typu wingtip, czyli po prostu łamany. Charakteryzuje się przede wszystkim najwyższym stopniem formalności. Koszule z tego rodzaju kołnierzykiem założymy na tzw. white i black tie i najbardziej podniosłe uroczystości. Pamiętajmy jednak by nawet nie próbować zakładać do niego krawatu – jedynym słusznym rozwiązaniem w tym przypadku jest mucha.
  2. Drugim omawianym kołnierzykiem jest cutway, inaczej zwany kołnierzem włoskim. Jest on na drugim miejscu pod względem formalności. Jego główną cechą jest szeroki rozstaw wyłogów, dlatego powinniśmy uważać jak wiążemy do niego krawat. W tym przypadku najlepsze będą węzły typu four in hand oraz typu Albert. Takie koszule świetnie sprawdzą się na spotkaniach biznesowych czy uroczystościach, gdzie nie jesteśmy „głównymi bohaterami”. Jest to obecnie najczęściej wybierany typ kołnierzyka na świecie, w tym oczywiście w Polsce.
  3. Kolejny kołnierzyk to odmiana poprzednik, czyli agresywny cutaway. Czym się on zatem różni od klasycznej wersji? Otóż wyłogi w koszuli z tego typu kołnierzykiem cechują się jeszcze większą rozpiętością. Poza tym ma on bardzo podobne zastosowanie, a koszule z takim kołnierzykiem również zakładamy głównie na spotkania biznesowe i ważne uroczystości.
  4. Teraz czas na jeden z klasyków, czyli kent. Równie popularny jak cutaway i bardzo często stosowany w codziennych stylizacjach. Wybierając koszulę z „kentem”, możemy pozwolić sobie praktycznie na wszystko. Stosujemy go zarówno w zestawach wieczorowych, jak i na co dzień.
  5. Jeszcze innym rodzajem kołnierzyka jest spread. To właśnie on świecił swoje „triumfy” w latach 1960-1963. A wszystko to za sprawą Johna F. Kennedy’ego, który zapoczątkował modę na krótsze kołnierzyki. Cechują się one skróconymi wyłogami, które często nie chowają się nawet pod klapami marynarki, jednakże wcale nie musimy w tym przypadku jej stosować, ponieważ ten typ kołnierzyka obecnie nie uchodzi za bardzo formalny.
  6. Button down – jest to bardzo charakterystyczny typ kołnierzyka, który jest przypinany do koszuli za pomocą guzików. Wiele osób pewnie się zastanowi, kto mógł wpaść na tak oryginalny pomysł? Otóż wszystko rozpoczęło się od meczu Polo, kiedy to chciano uniknąć efektu powiewającego kołnierzyka, który przeszkadzał podczas gry. Rozwiązanie znalazła firma Brooks Brothers i tak ten typ pozostał z nami do dziś, choć obecnie nie jest zbyt popularny.
  7. Kolejny kołnierzyk to tzw. kołnierzyk klubowy, którego cechą charakterystyczną są zaokrąglone wyłogi. Taki typ kołnierza stosowany jest w stylizacjach casualowych i dobrze współgra on z krawatem o podłużnym i smukłym węźle. W tym przypadku unikamy z kolei szerokich krawatów.
  8. Na koniec zostawiliśmy sobie coś specjalnego, czyli…Stójkę. Najprościej rzecz ujmując, jest to kołnierzyk bez wyłogów, a co za tym idzie, nie używamy do niego ani muchy ani krawata co jest oczywiste. Taki kołnierzyk świetnie sprawdzi się w codziennych i luźnych stylizacjach, choć nie dopuścimy się przestępstwa, jeśli założymy do tego casualową marynarkę.

 

Koszula Biała Classic/Slim

In Blog

Wiele jest rodzajów ludzi. Jedni są indywidualistami i wszystko lubią robić samodzielnie. Inni z kolei potrzebują towarzystwa by dać z siebie 100 procent możliwości i wspiąć się na wyżyny. Jaki trening jest zatem najlepszy? Ten indywidualny czy w grupie?

Zalety pracy grupowej

Znacznie wiele zalet znajdziemy w ćwiczeniach wykonywanych w grupie. Daleko nie trzeba szukać, bo pierwszy plus znajdziemy już nawet zanim dojdzie do treningu. Ciężko i zwyczajnie głupio bowiem będzie się nam „wymiksować” z treningu ze znajomymi chwilę przed jego rozpoczęcie. Obecność kogoś bliskiego, szczególnie na początku naszej sportowej drogi to również duża, dodatkowa motywacja. Gdy widzimy, że nasz przyjaciel wstał na poranny trening, również i nam z większą łatwością przyjdzie ta czynność. Po drugie, tak jak i w przypadku treningu grupowego, trudno będzie nam go wystawić „na ostatniej prostej”. Kolejny plus to wspólna, zdrowa rywalizacja. Jeśli biegniemy, jedziemy na rowerze czy pływamy obok siebie, to głupio nam będzie pierwszemu spasować i się poddać. Podświadomie dochodzi do rywalizacji i włącza nam się gen zwycięzcy. Taka rywalizacja może również pozytywnie przełożyć się na relacji pozatreningowe. Wspólnie bowiem możemy wymieniać się receptami na skuteczny trening czy poprawę osiągów.

Trening w grupie to jednak nie tylko przyjaciel, ale również często zorganizowane zajęcia grupowe organizowane przez kluby czy stowarzyszenia. W takim wypadku często nie znamy osób, trenujących razem z nami. Mimo to wpływają one bardzo pozytywnie na nasze działania, motywują nas do większej pracy i pomagają w pokonywaniu własnych słabości.

Niestety, istnieją też przypadki, gdzie jedna z osób zaczyna odstawać, traci motywację, przestaje mieć czas na treningi i co  za tym idzie poddaje się. Naszym celem jest wówczas pokazać jej, że ciężki trening przynosi rezultaty i nie warto zaprzepaszczać tak ciężkiej pracy, jaką do tej pory wykonaliśmy. Dzięki grupie takich osób, rezygnujące osoby odzyskują wigor i chęć dalszego poprawiania swoich osiągnięć.

Indywidualiści są wśród nas

Nie dla każdego jednak taka forma treningu będzie odpowiednia. Jest wiele osób wokół nas, które po cały dniu przebywania z innymi, chcą choć na godzinę pobyć w samotności podczas wieczornego biegu czy jazdy na rowerze. Często również osoby zapracowane,  nie potrafią znaleźć konkretnej, wolnej godziny w grafiku by dostosować się do grupy i dlatego muszą ćwiczyć samodzielnie.

Ma to jednak również swoje plusy. Skupienie się tylko nas samym sobie pomaga nam doskonalić technikę, kontrolę oddechu czy tętna. Trening to również forma odstresowania się i odreagowania od codziennych problemów. Dzięki wysiłkowi w samotności możemy racjonalnie przemyśleć wiele spraw i „wypocić” z siebie złe emocje.

In Blog

Bieganie to jeden z najpopularniejszych sportów w naszym kraju. Nie tylko jako sport wyczynowy, ale przede wszystkim jako forma relaksu czy diety. Ten kto biega dłuższy czas, doskonale jednak wie jak ważne jest nasze samopoczucie podczas treningu. Ważne by nic nam nie przeszkadzało i byśmy czuli, że mamy tzw. „paliwo”. Za to z kolei odpowiada posiłek jaki przyjmiemy przed biegiem. Jaki więc typ produktów wybrać?

Kiedy przyjąć ostatni posiłek przed bieganiem?

Zacznijmy od tego, kiedy warto spożyć ostatni posiłek przed treningiem. Najlepiej zrobić to około dwie godziny przed wyjściem na trening. Dzięki takiej przerwie z powodzeniem pozwolimy naszemu układowi pokarmowemu strawić przyjęty posiłek. Co za tym idzie nasz bieg odbędziemy bez pełnego żołądka, a więc bez dodatkowego balastu. Uwierzcie, że biegając zaraz po przyjęciu nawet najzdrowszej przekąski, będziemy czuć dyskomfort, a nasze samopoczucie będzie dalekie od idealnego.

Co jeść przed bieganiem?

Z pewnością powinniśmy skupić się na wartościowych węglowodanach. Jest to nic innego jak idealne paliwo dla naszego organizmu. W tym przypadku sprawdzą się wszelkie potrawy z produktów pełnoziarnistych, ryżu, kaszy. Nie musimy też unikać cukrów pochodzących z miodu czy owoców.

Nie zapominajmy również o białku, w postaci chudego mięsa z kurczaka, ryb, jaj czy produktów mlecznych (jogurt, ser etc.). Całość świetnie dopełnią warzywa w dowolnej ilości, najlepiej gotowane na parze.

A co zjeść przed bieganiem żeby schudnąć?

Tu odpowiedź nie jest tak prosta, ale najlepszą radę jaką możemy dać, to sprawdzić i stworzyć listę produktów, których jeść się nie powinno przed wyjściem na trening. Istnieje zatem tzw. „czarna lista” produktów, które oddalą Cię od wymarzonej sylwetki. Zaliczamy do niej:

  • Żywność przetworzoną, która nafaszerowana jest spulchniaczami, konserwantami i innymi sztucznymi barwnikami,
  • Fast-foody,
  • Słodycze,
  • Napoje energetyczne,
  • Tłuste potrawy, która obciążają nasz układ pokarmowy i krwionośny.
In Blog

Polskie lato to bez wątpienia najlepszy czas dla naszego organizmu – oczywiście jeśli będziemy potrafili o to zadbać? Ciepłe, słoneczne dni sprzyjają aktywnemu wypoczynkowi, promienie słoneczne bardzo pozytywnie wpływają na nasz organizm, a na targach czy w naszych ogródkach możemy wręcz przebierać w sezonowych owocach i warzywach, w których aż roi się od prozdrowotnych związków i witamin!

Letnie owoce – jak najbardziej!

Nie ma nic lepszego w letnie, upalne dni jak świeże i soczyste owoce. Są one dla nas wówczas idealnym źródłem nie tylko nawodnienia, ale i energii, minerałów oraz oczywiście witamin. Duże znaczenie ma tutaj pierwsza zaleta, czyli nawodnienie. Jak doskonale wiemy, wysokie temperatury powodują, że woda z naszego organizmu znacznie szybciej odparowuje, a owoce to doskonałe źródło nawodnienia. Najlepiej jeśli wówczas wybierzemy dorodne arbuzy czy melony, które bardzo skutecznie nawodnią nasz organizm. Co więcej, zapewnią uczucie sytości przy bardzo niskiej kaloryczności! To jednak nie wszystko – dostarczą nam one likopen, który wzmacnia nasze serce, witaminy A oraz C, as także kwas foliowy.

Nie zapominajmy jednak również o owocach jagodowych, takich jak truskawki, maliny, porzeczki, poziomki czy właśnie jagody. To te owoce na całe lato powinny zagościć w naszym menu, ponieważ poza oczywistymi walorami smakowymi mają one doskonały wpływ na nasz organizm. To za sprawą cennych przeciwutleniaczy, które zwalczają wolne rodniki w organizmie, z kolei w przypadku jagód, mamy również do czynienia z wysoką zawartością flawonoidów i antycyjanów, które zadbają o nasz wzrok.

Nie zapominajmy o warzywach

O tym dlaczego warto „przesiąść się” na owoce latem już wiemy, ale z podobnego powodu warto również kosztować liczne warzywa, które zdobią nasze ogródki i targowiska. Zacznijmy od najbardziej polskiej marchwi. Ta poza dobrze nam znanym karotenem, zawiera również wspomagający nasze trawienie błonnik. Nie zapominamy również o pomidorach, które są doskonałym źródłem potasu, witaminy C, a także fantastycznie wpływają na nasze serce i układ krążenia.

Do obiadu świetnie sprawdzą się takie warzywa jak brokuły czy kalafior, które są wręcz bombą witaminową, na czele z witaminami B1, B2, PP. Zawierają również pokłady wapnia, fosforu, żelaza i magnezu.

Dużym plusem owoców i warzyw jest również forma podania. Oczywiście możemy spożywać surowe warzywa, gotowane, ale również możemy z powodzeniem wykonać kolorowe i pyszne sałatki, koktajle i soki, gdzie możemy nawet miksować owoce z warzywami, tak by stworzyć swój idealny „bukiet”. Smaków.

In Blog

Wysokie letnie temperatury i piekące często aż słońce to idealne warunki do wyjazdów i przebywania na świeżym powietrzu. Plaża, morze czy jezioro to wymarzone miejsca w takich momentach. Ale lato to również idealna pora na trening na świeżym powietrzu. Wszystko to za sprawą słońca, które potrafi dodać nam mnóstwa energii…

Przygotowanie organizmu na upały

Zanim jednak zdecydujemy się na trening w pełnym słońcu musimy się do tego odpowiednio przygotować. W końcu na każdym kroku słyszymy, że letnie słońce jest wręcz szkodliwe, a narażanie się bezpośrednio na jego promienie może przynieść nam więcej szkód, aniżeli pożytku. Co w takim wypadku? Warto o tym pomyśleć już przy okazji pierwszych gorących dni. Spacery po parku czy lesie to idealny początku, z racji na fakt, że drzewa będą naszą naturalną ochroną przed ekspozycją na pełne słońce. Jeśli to mamy za sobą, możemy zacząć zwiększać czas trwania naszych wędrówek, a następnie przejść w miejsca bardziej odsłonięte. Eksperci jednak zalecają, by zacząć od maksymalnie półgodzinnych sesji oraz unikać promieni słonecznych w godzinach 11-14, czyli wtedy, kiedy słońce operuje najmocniej. Nie zapominamy również o odpowiednim zabezpieczeniu w postaci nawilżających preparatów oraz olejków z filtrami UV. Dzięki takiemu przygotowaniu będziemy mogli czerpać jak najwięcej z korzyści naturalnego słońca, a tych jest naprawdę dużo!

Co zyskujemy?

Jak zdajemy sobie sprawę, ewolucyjnie człowiek pochodzi z Afryki. Nasz zegar biologiczny z koeli kształtował się w okolicach równika, gdzie na dobrą sprawę nie ma wydzielonych pór roku, a długość dni praktycznie nie różni się przez cały rok. Co za tym idzie, w naszym klimacie często przechodzimy jesienną chandrę, właśnie ze względu na brak naturalnego słońca – tak nasz organizm reaguje, nie potrafiąc sobie poradzić ze zmianą klimatu. Nasze samopoczucie regulują z kolei takie hormony jak melatonina i serotonina. Pierwszy z nich reguluje rytm okołodobowy, cykle snu oraz czuwania. Dzięki słonecznym dniom poziom melatoniny spada, a my jesteśmy mniej ospali i mamy więcej siły do działania. Drugi z kolei to tzw. hormon szczęścia, który również jest zależny od słońca. Tu z kolei wraz z narastającym słońcem, poziom hormonu rośnie, a my jesteśmy wówczas radośni, poprawia się nasza kondycja i odporność. Dostępność naturalnego słońca to również pozytywny wpływ dla kości. Wspiera ono również syntezę witaminy D, która umożliwia wchłanianie wapnia i fosforanów, to z kolei przekłada się na odpowiednią budowę kości, zębów oraz prawidłową pracę serca i przemiany materii.

Dlatego warto się ruszać!

Energię zebraną w związku ze spadkiem poziomu melatoniny oraz wzrostu serotoniny warto wykorzystać na aktywność fizyczną na świeżym powietrzu! Dzięki temu nie tylko przebywamy na słońcu, ale również palimy zbędne kalorie i budujemy naszą sylwetkę. Możliwości takiego treningu z kolei jest wiele, począwszy od spacerów, wycieczek rowerowych, poprzez biegi i skończywszy na plenerowych zajęciach grupowych, które często są organizowane przez liczne kluby czy stowarzyszenia.

In Blog

Regeneracja – to słowo przewija się praktycznie na każdym kroku, szczególnie jeśli mamy do czynienia z treningiem lub pracą. Jednak niewielu z nas tak naprawdę się zastanawia, czy jest i dlaczego jest ona tak ważna dla naszego organizmu oraz sfery psychologicznej…

Zdarza się tak, że trenujemy bardzo dużo i ciężko, a efekty są trudno zauważalne. Jeszcze gorzej jeśli jesteśmy aktywni już od dłuższego czasu, a nasza cierpliwość zaczyna się kończyć. Staramy się znaleźć przyczynę, ale nic nie przychodzi nam do głowy. W końcu trzymamy się założonego planu treningowego i żywieniowego, a zamiast efektów obserwujemy coraz większe zmęczenie oraz drobne kontuzje, które jeszcze potęgują złość i rezygnację. Wtedy warto przypomnieć sobie, że jest jeszcze coś takiego jak odpoczynek i regeneracja!

Jeszcze do niedawna wiele osób twierdziło, że najlepsze efekty osiągniemy dopiero wtedy, gdy będziemy czuć ból. To będzie znak, że mięśnie rosną, a my zrobiliśmy wszystko by doprowadzić je do kresu wytrzymałości. Jak się jednak okazuje, długie treningi nie służą wszystkim. Długie jednostki (powyżej 1,5 godziny) i praca na maksymalnym wysiłku doprowadzają do przestymulowania, czyli zmęczenia centralnego układu nerwowego. To z kolei objawia się zatrzymaniem rozwoju, kontuzjami oraz psychicznym wycieńczeniem. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że każdy trening prowadzi do uszkodzenia włókien mięśniowych, które za sprawą odpoczynku i regeneracji ulegają naprawieniu, podnosząc nasze możliwości podczas kolejnej jednostki treningowej. Poza odpoczynkiem kluczową rolę odgrywa tu jednak również odpowiednie nawodnienie i odżywienie.

Cały kult regeneracji powinniśmy rozpocząć jednak od poznania naszych słabych stron w ciele oraz ustaleniu czy potrzebujemy zawsze regeneracji ogólnej czy też ukierunkowanej, pod kątem sportu jaki docelowo uprawiamy. Jeśli ćwiczymy siatkówkę, piłkę ręczną czy tenis to powinniśmy mieć świadomość, że nadużywamy ruchów rotacji wewnętrznej. Jeśli jednak trenujemy piłkę nożną, bieganie czy większość konkurencji lekkoatletycznych to pewnym jest, że przeciążamy najczęściej kończyny dolne. Najważniejsze byśmy doszli do tego punktu i dbali o poprawę elastyczności mięśni angażowanych najbardziej w danej dyscyplinie.

Jeśli jednak stawiamy na regenerację ogólną to powinniśmy włączyć do niej przede wszystkim rolowanie, masaże czy rozciąganie. Nie zapominajmy oczywiście o nawodnieniu, odpowiednim odżywaniu i śnie. Jest to często niedoceniany pierwiastek naszej całej układanki, a wpływa on chociażby na nawodnienie dysków międzykręgowych, równowagę hormonalną czy minimalizowanie stresu. Kolejnym elementem, który z powodzeniem możemy dorzucić jest sauna. W tym przypadku, przed skorzystaniem z tego „narzędzia” powinniśmy się upewnić, że nie ma żadnych przeciwwskazań do jej używania (choroby skóry, problemy z sercem, stany zapalne czy gorączka). Sauna docelowo usprawni nasze krążenie, podziała rozluźniająco na układ mięśniowo-powięziowy, poprawi samopoczucie odprowadzi szkodliwe produkty przemiany materii, a także przyspieszy doprowadzanie substancji odżywczych do naszych tkanek.